Schecter Omen-6 – gitara elektryczna

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem na teledysku Papa Roach i ich gitarzystę z nieznaną mi wcześniej gitarą i (jak się później okazało pochopnie) wyraziłem zainteresowanie jeden z moich kolegów stwierdził „No co ty, to przecież Schecter”. Niestety ta nazwa niewiele mi wtedy mówiła, ale podczas pobytu w USA z pewnym zdziwieniem stwierdziłem, że w większości dużych sklepów muzycznych oferta Schectera jest całkiem spora, a firma ma dystrybutorów w wielu krajach. Spośród gitar, które jako pierwsze zostały sprowadzone przez polskiego dystrybutora wybraliśmy bodaj najpopularniejszy model, o wdzięcznej nazwie Omen-6 (domyślam się, że do pełni szczęścia niektórym zabraknie w nazwie jeszcze dwóch szóstek).

http://www.schecterguitars.com/guitars/omen-6-151-detail

http://recenzjegitar.pl/category/gitary/gitary-elektryczne/schecter/

Ładnie wyprofilowany korpus z lipy amerykańskiej pomalowany jest czarnym lakierem, również główka, swoją drogą bardzo zgrabna, wykończona jest w kolorze „wongla”, jak to mówią moi przyjaciele ze Śląska. Przykręcana szyjka wykonana jest z klonu z nakładką z palisandru i posiada 24 progi typu jumbo. Hardware, z wyjątkiem przetworników jest srebrny, mostek to typowy tune-o-matic ze strunami przewlekanymi przez korpus. Wspomniane wcześniej przetworniki to humbuckery Schecter Diamond Plus obsługiwane przez dwa potencjometry oraz trójpozycyjny przełącznik. Gitara jest bardzo elegancka i trzeba przyznać, że prezentuje się hard rockowo. Z nas jednak, drodzy Czytelnicy za stare lisy, żeby na wygląd się ekscytować instrumentem, więc rozwijamy kabel, turlamy kolumienkę 4 x 12” i stawiamy na niej głowę Mesa/Boogie Dual Rectifier, a co, nie stać nas? (Prawdę mówiąc nie za bardzo, chyba muszę z Naczelnym obgadać palącą kwestię nowych stawek za testy).

https://muzyczny.pl/118903g_Gitary-Gitary-elektryczne.html

Bez zbędnych wstępów włączam od razu trzeci, najmocniejszy kanał Duala, czyste barwy mogą poczekać. Jest nieźle, powiedziałbym bardzo ciekawie, Omen-6 ma brzmienie mocne i dynamiczne, rzeczywiście przywodzące na myśl kapele z Kalifornii, ale jest w tym brzmieniu coś jeszcze, co mnie zaintrygowało. Mocniej zaznaczone pasmo wyższego środka nadaje brzmieniu świeżości i oryginalnego charakteru, gitara brzmi jaśniej, ale nie odbywa się kosztem dołu, raczej instrument zyskuje na selektywności. W pełni można to docenić na kanale 2 Mesy, który jest dla mnie „testem prawdy”, ponieważ ma mniej przesteru, który często miło oszukuje. Moje motto brzmi: mniejszy gain prawdę Ci powie. A prawda o Schecter OMEN-6 jest taka, że brzmi całkiem bluesowo, wiem, że to dziwne, w końcu gra Dual, ale tak właśnie jest. Miękko, zadziornie i co ważne pełnym, naturalnym pasmem, które gwarantuje szerokie pole manewru przy ustawianiu brzmienia.

Niełatwo mi wyrazić opinię na temat tej gitary, jest pełna kontrastów,  z pozoru bardzo klasyczna, ale jednak oryginalna w kształcie, elegancka i ładna, a przy tym drapieżna w brzmieniu, o zdecydowanym, mocnym charakterze. Dobrej klasy przetworniki skutecznie napędzają tak wymagający wzmacniacz, jak Mesa/Boogie Dual Rectifier i świetnie sprawdzą się w mocnej, ciężkiej muzyce, choć jest w ich brzmieniu dość powietrza, aby zagrać dźwiękiem wypełniającym przestrzeń muzyczną dowolnego utworu. Lista artystów grających na gitarach Schecter jest już całkiem imponująca, gwarantuję, że wkrótce i w Polsce o tej firmie zrobi się głośno.